|
|
|
dr Krzysztof Domaradzki |
| Drukuj |
|
Email
|
|
Fragment wypowiedzi w dyskusji jaka odbyła się 24 kwietnia 1999 r. na I spotkaniu seminaryjnym z cyklu "Problemy miast zielonych" pt. TRADYCJA HOWARDOWSKA O STULECIE POŹNIEJ - diagnoza i perspektywa miast-ogrodów na przykładzie Podkowy Leśnej.
Fragment wypowiedzi dr Krzysztofa Domaradzkiego w dyskusji jaka odbyła się 24 kwietnia 1999 r. na I spotkaniu seminaryjnym z cyklu "Problemy miast zielonych" pt. TRADYCJA HOWARDOWSKA O STULECIE POŹNIEJ - diagnoza i perspektywa miast-ogrodów na przykładzie Podkowy Leśnej. Pełny tekst dyskusji wydrukował Podkowiański Magazyn Kulturalny Nr 2. Późne lato 1999 r. "Co do Podkowy Leśnej, to moim zdaniem już w samym planie, w samym zamierzeniu były pewne elementy, które sprawiły, że realizacja podmiejskiego osiedla typu miasto-ogród mogła się udać. Po pierwsze - co wtedy było bardzo ważne - komunikacja publiczna czyli kolejka EKD. Z reguły taka komunikacja generuje powstanie osiedli. W Podkowie mamy taki właśnie promienisty układ, bo wiadomo było, że życie społeczne organizuje się w rejonie przystanków. Druga sprawa to wytworzenie miejskości - to nie miały być osiedla, które składały się z pewnej liczby domów; w samym założeniu chodziło o realizację pewnego programu miejskiego. A zatem wytworzono fragment miasta, z dosyć bogatymi usługami, z kościołem i różnymi sklepami. Podkowa Leśna jest do pewnego stopnia samowystarczalna, nie ma wyłącznie charakteru sypialni. Widać dbałość o kompozycję przestrzeni publicznej - trzy osie ulic: Brwinowskiej, Głównej i Myśliwskiej zbiegały się w rejonie kościoła. Dziś ten układ jest słabo wyczuwalny bo został zadrzewiony, częściowo zniszczony. Przestrzeń publiczna obejmowała również park, który jest realizacją idei parku leśnego - pozostawiono teren zielony zakładając w okresie międzywojennym (myślę, że nikt z nas już tego nie pamięta) urządzenia rekreacyjne, m.in. tor saneczkowy. (...) Proszę zwrócić uwagę na zielony pierścień, który wykorzystuje tereny podmokłe jako obszary niebudowlane. Przeżyłem dwóch naczelników, którzy usiłowali je rozparcelować na działki. Jawornicki (autor planu urbanistycznego Podkowy Leśnej) tak to jednak sprytnie zaprojektował, że tych terenów, np. wokół parowu Sójek, po prostu rozparcelować się nie da. Mam za to dla niego ogromny szacunek. Potrafił za pomocą narzędzi planistycznych uchronić pewne wartości." |
|